FRIDTJOF NANSEN

W służbie Nauki i Ludzkości

Norweski naukowiec, badacz polarny, dyplomata, wynalazca, człowiek, który przyniósł pomoc i ratunek największej liczbie ludzi w historii świata.

Urodził się 10 października 1861 roku w miejscowości Froen pod Christianią (dzisiejsze Oslo). Od dziecka interesowała go przyroda, pasjonowało życie z naturą, wszelkie rodzaje sportu, zwłaszcza narciarstwo, w której to dyscyplinie zdobył mistrzostwo Norwegii. Studiował biologię na Uniwersytecie w Oslo i tam też otrzymał stopień doktora nauk przyrodniczych. Jeszcze w czasie studiów, odbywając praktykę na statku łowców fok, zafascynował się Arktyką i obszary podbiegunowe pozostały jego główną pasją przez całe życie.

Pierwsza wyprawa Nansena, która przyniosła mu światowy rozgłos, odbyła się w latach 1887/88. Miał wtedy 26 lat. Była to podróż na nartach w poprzek Grenlandii, ze wschodu na zachód. Nansen z pięcioma towarzyszami przeszedł wyspę jako pierwszy człowiek na świecie, udowadniając, że jest całkowicie pokryta lodem i burząc obowiązujące wówczas teorie naukowców.

Nansen po raz pierwszy ujawnił wtedy światu niezwykłe cechy swego umysłu: zdolność do znajdywania prostych, logicznych rozwiązań dla pozornie skomplikowanych problemów oraz nie poddawania się presji pozornych autorytetów a także skuteczność podjętych działań.

Gdy zgłosił środowisku naukowemu plan i cel wyprawy a zwłaszcza gdy postanowił wyruszyć ze wschodniego, nie zamieszkałego wybrzeża Grenlandii w drogę, której nikt nie znał i z której nie było odwrotu okrzyknięto go publicznie szaleńcem. Gdy zwyciężył i udowodnił swoje teorie zmieniając całkowicie poglądy innych naukowców uznano go bohaterem.

Ponownie okrzyknięto go szaleńcem, gdy zgłosił projekt następnej wyprawy; dryf na wmarzniętym w lód statku ze wschodu, od wybrzeży Syberii na zachód do Grenlandii, poprzez biegun północny w latach 1893-96. Zawrzało środowisko naukowców i żeglarzy. Młody, 33 letni Norweg łamał wszystkie obowiązujące wówczas poglądy naukowe twierdząc, że na dalekiej północy jest tylko pokryte lodem morze a nie ląd, twierdził też, na podstawie własnych wniosków, że lody północy poruszają się, niesione prądami morskimi. Większość naukowców i polarników odsądziła go wówczas za to od czci i wiary. środowisko żeglarzy uznało go za samobójcę, ponieważ do tej pory ani jeden statek nie oparł się naciskowi lodów. Wszystkie statki wmarznięte w lód zostały zmiażdżone.

A jednak okazało się, że to Nansen miał rację. Wymyślił i zbudował statek o niespotykanych wówczas kształtach kadłuba, który nazwał "FRAM" (Naprzód). Statek dryfował wmarznięty w lody przez trzy lata i zwycięsko oparł się wszystkim ciśnieniom i naporom kry. Potem "Fram" woził polarników jeszcze w dwóch ekspedycjach, w tym wyprawę Amundsena, która zakończyła się zdobyciem bieguna południowego. Forma kadłuba opracowana przez Nansena jest wykorzystywana do dziś dla statków polarnych. Poglądy Nansena na temat dalekiej północy sprawdziły się całkowicie. Dowiódł, że nie ma tam lądu, że pokrywa lodowa jest w ciągłym ruchu, przeprowadził pierwsze dokładne badania meteorologiczne, biologiczne i hydrograficzne, określając kierunki prądów morskich i głębokość Oceanu Lodowatego. Były to pierwsze badania w dziejach tego Oceanu. Kiedy okazało się, że "Fram" nie przepłynie przez biegun północny a tylko w jego pobliżu Nansen postanowił, z jednym tylko towarzyszem, pójść pieszo do bieguna. Wiedział, że na swój statek już nie powróci i będzie musiał wrócić pieszo do zamieszkałych lądów. Zbliżył się do bieguna na odległość około 300 km. Nikt przed nim tak blisko nie doszedł. Postanowił jednak zawrócić, gdy doszedł do wniosku, że dalszy marsz musi się skończyć tragicznie. Wracali pieszo i na skonstruowanych przez Nansena kajakach prawie dwa lata. Wrócili na tydzień przed powrotem "Frama".

Nansen stał się najpopularniejszym człowiekiem na świecie. Jego wspomnienia z wyprawy przetłumaczono w ciągu dwóch lat na prawie wszystkie języki świata i sprzedawano w setkach tysięcy egzemplarzy. Sprawozdania z badań naukowych zmieniły całkowicie stan wiedzy o dalekiej północy. Został profesorem na Uniwersytecie w Oslo. Jeździł po świecie z wykładami. Opracowywał wyniki badań. Nie dbał o sławę i zaszczyty. Tylko praca badawcza go interesowała i tylko przez jej wyniki był szczęśliwy. Planował następne ekspedycje, w tym na biegun południowy.

I wtedy w jego życie wtargnęła polityka.

W roku 1905 Norwegia postanowiła zerwać przymusową unię ze Szwecją i stać się samodzielnym państwem. Szwecja się nie zgadzała. W powietrzu wisiała wojna. Potrzebna była mediacja ówczesnych mocarstw. Politycy norwescy poprosili o pomoc Nansena. Był jedynym Norwegiem znanym na całym świecie. Drzwi wszystkich dworów i gabinetów stały przed nim otworem. Został ambasadorem Norwegii i pojechał z misją obrony pokoju do Londynu, Paryża, Berlina, Petersburga. Uzyskał mediację mocarstw. Zapobiegł wojnie miedzy Szwecją i Norwegią. Jego Ojczyzna odzyskała niepodległość. Norwegia postanowiła ofiarować mu to, co miała najcenniejszego – koronę. Zaproponowano Nansenowi przyjęcie funkcji Króla Norwegii. Ale Nansen odmówił!. Władza ani polityka go nie interesowała. Chciał wrócić do swoich badań.

Nie było mu to dane. Polityka ciągle przerywała mu pracę naukową. Norwegia stale potrzebowała jego pomocy. Został ambasadorem w Londynie. Gdy wybuchła I Wojna światowa wyjeżdżał do Waszyngtonu aby utrzymać neutralność swego kraju i równocześnie uzyskać zniesienie embarga na eksport norweskich produktów, co uchroniło Norwegię przed załamaniem gospodarki.

Po wojnie został delegatem Norwegii do Ligi Narodów. Wtedy zaczęła się jego służba dla ludzkości. Wojna i rewolucja bolszewicka spowodowały, że po Europie i Azji tułały się miliony jeńców wojennych i uchodźców. Ludzi głodnych, obdartych, bez domu, pracy i dokumentów. Trzeba to było jakoś uporządkować. Do tego niewyobrażalnego wprost zadania Liga Narodów powołała Nansena. Uznano, że tylko on sobie poradzi. Nansen zadanie wykonał. Doprowadził do porozumienia w sprawie wymiany jeńców między Związkiem Radzieckim i państwami Zachodu. Zorganizował gigantyczny system transportowy do przewożenia byłych jeńców wojennych. Z samej tylko Syberii wywiózł 450 000 ludzi w tym kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Zapewnił wyżywienie, odzież, opiekę medyczną. Dzięki jego wysiłkom kilka milionów jeńców i więźniów powróciło do domów.

Odrębnym problemem byli uciekinierzy, którzy nie chcieli lub nie mogli wrócić do swoich krajów. Dotyczyło to zwłaszcza Rosjan prześladowanych przez bolszewików i Ormian, mordowanych przez Turków. Próbował się nimi zajmować Czerwony Krzyż, ale gdy nie wychodziło poproszono o pomoc Nansena. Znów nie odmówił. Najpoważniejszym problemem uchodźców, zdawało się nie do rozwiązania, był brak dokumentów. Uchodźcy stali się bezpaństwowcami. Brak dokumentów pozbawiał ich możliwości podróżowania w celu znalezienia sobie nowego miejsca na Ziemi. Żadne państwo nie chciało ich przyjąć, dać możliwości zamieszkania i pracy.

Nansen ten problem rozwiązał w sposób najprostszy. Zaczął wydawać dokumenty z własnym podpisem, znane (i wydawane bezpaństwowcom do dziś) jako "paszporty nansenowskie". Dzięki olbrzymiemu autorytetowi Nansena jego paszporty zostały uznane przez większość państw świata i umożliwiły milionom ludzi powrót do normalnej egzystencji.

Za ocalenie jeńców i uchodźców otrzymał Nansen w roku 1922 Pokojową Nagrodę Nobla.

Widząc skuteczność działań Nansena organizacje międzynarodowe zwaliły na jego barki kolejne zadania. W wyniszczonym wojnami światową i domową, a zwłaszcza rewolucją bolszewicką, Związku Radzieckim miliony ludzi umierało z głodu. Zadanie dostarczenia tam żywności Amerykański Czerwony Krzyż powierzył Nansenowi. Efektem gigantycznej pracy Nansena było tym razem ocalenie od głodowej śmierci ponad siedmiu milionów ludzi, w tym w większości dzieci. Zaledwie uporał się z problemem głodu nad Wołgą wezwano go do ratowania jeńców wojny grecko-tureckiej. Zabiegi dyplomatyczne o wymianę jeńców, starania o pieniądze, problemy organizacyjne zajęły mu kolejne dwa lata ale ocalił znowu dwa i pół miliona ludzi. Potem musiał się zająć pół milionową rzeszą uchodźców Armeńskich, którzy uciekać musieli przed rzezią urządzoną przez Turków. Do dziś Ormianie czczą Nansena jak świętego.

Krótkie przerwy w działalności humanitarnej wykorzystywał Nansen dla pracy naukowej, kierował przygotowaniami lub doradzał w organizacji prawie wszystkich ekspedycji naukowych i odkrywczych w Arktyce i Antarktydzie. To były jego chwile odpoczynku i radości. Krótkie, zbyt krótkie.

Serce nie wytrzymało. 3 maja 1930 roku Nansen zmarł. Zmarł największy badacz polarny w dziejach i zmarł Człowiek, który ocalił najwięcej istnień ludzkich w dziejach świata. Jego pogrzeb odbył się 17 maja, w dniu święta narodowego Norwegii.

Opracowała
mgr Barbara Kurowska
nauczycielka języka angielskiego
Piastów 10 października 2001r.